sobota, 31 stycznia 2026

Strach się bać.

 I tak leżę sobie w domu z nogą w gipsie... No i może faktycznie lepiej nie wychodzić. 



Moja kotka wygrzewa mi nogę... 


nie może się nadziwić, co ja tyle czasu robię w domu...



No a na zewnątrz powietrze...


Panciu... dalej jesteś w domu? 


Naprawdę nie musisz iść do pracy?


No nie mogę. Nawet choinki rozebrać nie mogę, za to zauważyłem, że donicy wyrósł taki fajny bluszcz...


A powietrze dalej fatalne...


No wreszcie, teraz mogę choć do lekarza pojechać...


I zobaczyć, to co przewidziałem w jak tylko rzucony został pomysł murala na wiadukcie...


Że długo on nie przetrwa ze względu na fatalny stan przyczółków wiaduktu...




A powietrze dalej takie, że lepiej z domu jednak nie wychodzić.

Zdałem sobie sprawę, że nigdy wcześniej tak długo nie byłem na zwolnieniu lekarskim. 

środa, 7 stycznia 2026

Znikam i pojawiam się.

 No i stało się. Jest 2026 rok.


Ocieplenie.


Śniegowa kula.

Zjeżdżać się jeszcze da.

od biedy...

Ślady po śniegowych szaleństwach.
 



Lodowy tor przeszkód.


A jednak śnieg wrócił.










Jubileuszowy Orszak Trzech Króli - pierwszy ruszył dekadę temu spod kościoła WNMP w 2016 r.

















Jakoś tam podreptałem do Okrzei. Potem nie dałem rady, a parę dni później skończyło się poważną kontuzją i nogą w gipsie...


Co panu dolega? PESEL... ;-)