Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Władysława Łokietka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Władysława Łokietka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lipca 2016

Tak, to Żary.

Ciekawa zapora pojawiła się na rogu Podchorążych i Legionistów, faktycznie problemem byli parkujący zbyt blisko skrzyżowania.


Nowa plenerowa siłownia przy Ludowej.


No i nowy plac zabaw. Swoją drogą ciekawe, że ostatnimi czasy stawiane są place zabaw bez piaskownic. Problem z wymianą piachu, sikającymi bezdomnymi zwierzętami z głowy (urzędniczej), tylko dzieci szkoda.


Patrzę na te zdrowe drzewa i w kontekście medialnych doniesień o wycince zarządzonej przez miejskich urzędników, to się zastanawiam, które są do usunięcia?


No chyba nie te? Czyżby chodziło o te przy samej ulicy?


Wszystko fajnie, piękny widok, ale o czymś zapomniano. Na Staw Cegielniany wielu ludzi przyjeżdża rowerami, a żadnego stojaka na jednoślady tu nie uświadczysz.


Hmmmm, tyle lat jestem związany z Żarami, a wciąż odnajduję zaskakujące miejsca, tak jak staw przy dawnym folwarku Lugk.


Wystraszyłem dwie czaple, które w nim żerowały. Musicie mi uwierzyć (bo miałem tylko telefon pod ręką), ale one są na tym zdjęciu - głośnym hałasem oznajmiały, że nie życzą sobie wizyt obcych!


Uwierzycie, że to widoczek z Żar? Droga z folwarku na Wzgórza Lugk (Piastowska).


No, a to pomnik poległych w I wojnie światowej mieszkańców Grabika.


To z kolei pozostałość po boisku do "beach soccera" w parku przy Czerwonego Krzyża - kupa piachu, dla której zlikwidowano oczko wodne:-(


Kazimierza Wielkiego z nową dominantą - "M" jak McDonald's.


Ale rodzimy biznes fast-foodowy się nie poddaje - w miejscu kebabowni przy Pochorążych nowa jadłodajnia o intrygującej nazwie "Bazylia". Może warto spróbować?


Pięknie obrośnięty budynek przy Władysława Łokietka.


A nieco niżej budynek, który intryguje modernistyczną odwagą z czasów PRL (szkoda, tylko że po remoncie wybrano sraczkowaty kolor elewacji).

 
Tak, są takie miejsca w Żarach, że trudno uwierzyć, że są w naszym "prowincjonalnym" miasteczku (za to je kocham).