Jesienią ubiegłego roku z zaskoczeniem zaobserwowałem jakieś prace nad Złotą Strugą w centrum nieistniejącej wsi Jaszkowice.
Nie miałem sposobności by się rozpytać, więc w końcu udałem się tam, by zobaczyć, co zrobiono. Liczyłem w skrytości serca na jakąś małą elektrownię wodną, a tymczasem...
Z pół miliona zbudowano... przeprawę w bród.
Hmm, z jednej strony ciekawie, bo i samochody ciężarowe nie będą niszczyć sąsiedniego mostku. Z drugiej strony, pół dużej bańki za coś takiego...
Z powodu ostatnich mrozów Złota Struga trochę przymarzła.
O właśnie wspomniany mostek.
No i urocza warstwa lodu.
Jak widać umocniono też brzegi rzeczki, choć niezbyt solidnie.
Wysepka rozdzielająca nurt rzeczki.
Ta strona szła w stronę największego młyna.
Uroczo meandrującą rzeczkę widać teraz lepiej, by wykarczowano część samosiejek.
Widok z południowego brzegu.
No, no teraz to szeroko tu jak w mieście.
Tu i ówdzie można natknąć się na polodowcowe głazy/
Ładnie tu.
Oby tylko nikt nie próbował przeprawiać się zwykłą osobówką.
Kanał ulgi danego młyna zamarzł całkowicie.
Widok na doliną Złotej Strugi z wysokiego, północnego brzegu.
Ktoś tu ewidentnie wydobywał piasek.
Wspomniany kanał częściowo jest suchy.
Od strony Marszowa rzeka całkiem skuta lodem.
Cisza i spokój.
Pozostałości jazu na kanale ulgi.
Po drodze - staw przeciwpożarowy, też skuty lodem.
A przy wyjeździe na DK12...
Zdziwiony lisek.
No cóż, z jednej strony szkoda, że urocze miejsce zostało, aż tak przeobrażone. Miałem nadzieję, że może wieś zacznie się odradzać. Ale z drugiej strony, może właśnie budowa brodu i drogi będzie skutkowała odrodzeniem się tej starej osady? W końcu to bardzo fajne miejsce na osiedlenie się - niedaleko od drogi krajowej, bliziutko torów (kiedyś w Jaszkowicach był przystanek kolejowy), miejsce zaciszne i czyste, więc... może ktoś, kiedyś pomyśli o wskrzeszeniu wsi...