piątek, 16 października 2020

Spod chmurki.

Dziwnym, jakże niespodziewanym trafem na krótki czas (8 października) w Żarach gwałtownie poprawiła się jakość powietrza. Mieszkańcy przestali grillować, chyba przestali palić w piecach i jeździć samochodami. Nastała też męcząca cisza...


A może, jednak? A może jednak, miało to związek z tym? A gdzieżby. To na pewno dlatego, że sezon grillowy się skończył;-)


O! Jaki fajny pociąg drogowy;-)


Krzyżaki czują nadchodzącą zimę. 


Fajna maszyna utknęła rano przy Koszarach i stała ładnych parę godzin. 


Czasem słońce jednak wychodzi.


Tak jak żaby.


Produkcja chmur wznowiona.


No wreszcie! Poznańska przejezdna. 


Basztę ("dzwonnicę") przy farze oświetla pięknie słońce. Jednak widać, że jej stan jest fatalny:-(

No cóż, październik nie rozpieszcza nas słońcem, ale czasem wśród deszczowych chmur się pojawia. 

środa, 14 października 2020

Jak zadowolić dzika.

W miejscu plaży dawnego kunickiego kąpielska stanął nowy plac zabaw. Za dużo do zabawy tu jednak dzieci nie będą miały.


Ale, żeby nie pomyśleć o kawałku chodnika z tego miejsca w kierunku wiaty i dalej ścieżki?!


Te pomalowane kloce, to do siadania? Hmmm, siadanie w kałużę, to słaby pomysł. 


Fajnie, że są stojaki na rowery w kształcie litery U. 


A propos liter... To dziwny zygzak się tu zrobił.


Opłotkowane punkty obserwacyjne.


Widok jednak na zbiornik raczej utrudniony. 


Można sobie poczytać o ptaszkach. Tia, w dobie powszechnych smartfonów taka forma edukacji ma jeszcze sens? Nie lepiej było zrobić tablice z kodem QR do treści w internecie, a ptaszki wykonać jako wypukłą wypraskę naturalnej wielkości, tak by dziecko mogło dotknąć i zobaczyć jakiej w rzeczywistości wielkości jest dany ptak?  O słabowidzących i niewidomych nie wspominając... 


Za to już widać, co będzie w głównym zestawie piknikowym...


No jak, tu podziwiać, jak tu nawet na wędkarską kładkę nie da się wejść nie depcząc po świeżo zasadzonym trawniku. 


Widoczek w sumie sympatyczny. Jak już tak skupili się na ptakach, to czemu nikt nie pomyślał o montażu lunety do obserwacji ornitologicznych??? Właśnie latał nad taflą wody biały ptak, wyglądał trochę jak mewa... no właśnie wyglądał, ale z tej odległości nie byłem w stanie zaobserwować cech tego ptaka... 


No i znowu multum drobnego tekstu do czytania. Naprawdę nie można było tego, jak już, zredukować i powiększyć liter? 


Zresztą teksty już zostały poprawione...


I kolejny punkt widokowy na zarośla. 


Resztki płotu dawnego kąpieliska.


Dziki...


Tablice o ptaszkach. Szkoda, że nikt nie pomyślał o tablicy z historią tego miejsca.


Tablice już się rozwarstwiają. 


Syfek musi być. 


Było cicho, bo byłem przedpołudniem w dzień roboczy, tylko paru wędkarzy. 


Nie ogarniam tego. Czemu wszędzie muszą być drogi wysypane kruszywem??? Tam gdzie ochrona konserwatorska, to wiadomo, że tłumaczenie: "bo konserwator". Ale tu nie było takich ograniczeń. Tu mogłyby być asfaltowe ścieżki, dzieciaki miałby choć jedno miejsce w mieście, gdzie mogłyby swobodnie pojeździć na rolkach, czy wrotkach...


Infrastruktura rekreacyjna. Fajnie, że wykonawca zostawił drzewko. 


I pozostałość dawnej infrastruktury rekreacyjnej. 


Wiata do grillowania. Oj będzie się tu działo...


A właściwie, to już się dzieje...


Za to dawne korty, gdzie uczyłem się grać w tenisa, to plac manewrowy...


Dziki...


i znowu dziki...


Czy dziki w związku z zamontowaniem monitoringu dostaną mandat za swe niecne zachowanie?


Póki co ryją w najlepsze... Po co płot, ważniejsze są fajerwerki, by z wystudiowanym uśmiechem wystąpić przed kamerą...


Kolejny punkt widokowy.


Tym razem coś widać.


Bo tu wykarczowano roślinność, by odsłonić widok na smętne resztki dawnego pomostu i skoczni.


No i kolejna droga, która wydeptują sobie ludzie, a o czym kompletnie nie pomyślał projektant. 

Tak, słyszeliśmy i widzieliśmy filmik z uśmiechającą się panią burmistrz, tłumaczącą jaka to wspaniała inwestycja tu powstała. No cóż, ja jestem jednak sceptyczny - nie wyobrażam sobie tłumów kuniczan i żaran, którzy przyjeżdżają tu specjalnie by zażywać rekreacji. Oczywiście na początku będzie jakieś zainteresowanie, ale... Wiaty będą miejscem alkoholowych libacji, brak płotu sprawi, że dziki będą ryły wokół, hałas będzie denerwował wędkarzy i mieszkańców okolicznych domów itd. Na Kunicach jest o wiele ważniejszych potrzeb, niż budowanie infrastruktury do picia w plenerze. To co warto było tu zrobić to ODTWORZYĆ KĄPIELISKO! Ja sam za dzieciaka wolałem przyjeżdżać tu na rowerze, autobusem, czy samochodem z rodzicami, nie tylko dlatego, że w latach 80. było tu za darmo i można było przyjechać z psem. Było tu też klimatycznie i gwarno. I takim to miejsce powinno było być nadal... teraz przez tą inwestycję nie ma na to szans, a kuniczanie będą się nadal kąpać na gliniankach.

p.s.

Bardzo możliwe, że ten wpis rozjuszy redaktora "Mojej Gazety", ciekawe jakich kolejnych absurdalnych i żenujących argumentów użyje we wstępniaku (czytaliście w ostatnim numerze, że brak dostosowania zachodniej części parku dla rodziców z dziećmi w wózkach czy niepełnosprawnych to żaden problem, bo on motorem nie wjeżdża na szczyt góry?:-D), czy po prostu po raz kolejny będzie mnie próbował prymitywnie atakować?;-) 

sobota, 10 października 2020

Ciche umieranie.

Drobni przedsiębiorcy konają po cichu - oto w większości opuszczone pawilony przy Szymanowskiego. 


Automatyka w telefonie tak ustawiła balans bieli, że wydaje się, iż na zdjęciu jest dzień. Jest wręcz przeciwnie. Słońce zaszło, jest ciemno, a lampy się jeszcze nie świecą. Zawsze to samo - godziny włączania oświetlenia ulicznego mają się nijak do zmian godzin wschodu i zachodu słońca...


Smutna osiedlowa rzeczywistość - wszędzie płotki i tabliczki z nakazami i zakazami. 


Wciąż nie mogę wyjść z zachwytu nad "muralem" pod wiaduktem;-) Ludzie, którzy zachwycają się zdjęciami w oficjalnych miejskich publikacjach i internecie oraz sponsorowanych z waszych pieniędzy przez ratusz mediach: przejdźcie się, lub przejedzcie się tam, by przekonać się jak wygląda efekt końcowy. Otóż... nie wygląda (o czym zresztą od dawna pisałem).  


Za to imponująco wygląda pewien dymek...


Hmmm, skąd taka chmurka i drażniący nosek zapaszek? A niechby to! Na pewno nie z ekologicznego spalania zgodnych z prawem odpadów z całej Polski. Tak, ekologicznego spalania... 


...przecież można było to przeczytać w oświadczeniu. Co nie? Niemniej, przepisy przepisami, prawnicze formułki, prawniczymi formułkami, nikt nie przekona mnie, że spalanie odpadów drzewnych (nawet z oznaczeniem zgodnym z polskim prawem) jest bardziej ekologiczne, niż np. opalanie gazem ziemnym. Tu nie chodzi nawet o przekonanie, tylko o zwykłą ludzką logikę... 


Wiekowy wagon motorowy SN82 to teraz stały gość na naszych torach. 


Stałymi gośćmi w "centrum przesiadkowym" za ponad półtorej bańki jest za to...


miejscowa żulernia... Zwykli pasażerowie nawet nie wchodzą pod wiatę, spodziewając się, nie bez racji uryny, wymiotów, lub śpiących tam koneserów tanich alkoholi...


Nic to, uwielbiam te drzewa na Kaczym Rynku! I co? Może być w mieście ładny parking?! Może! 

Tylko, że dlaczego od paru lat, każdy parking to pozbawiona zieleni wybrukowana patelnia?